blog background
 
PierniczyMotorniczy: Poznański Bimbajarz
tramwaj,bimba,autobus,motorniczy,kierowca,praca,komunikacja miejska,społeczeństwo,miasto,Poznań
metka_epoznan
BŁĘDNE KOŁO / wpis z dnia 7 lipca 2017
ok
0
not ok
0
liczba odsłon: 66

„ Są ludzie, którzy nie popełniają

błędów. To ci, za których

myślą inni. „

 Henryk Jagodziński

 Jaka piękna jazda. Wszystko mi wychodziło. Migacze mrugają kiedy trzeba, nie za wcześnie nie za późno. Chcę być miły, czekam na dobiegających pasażerów. Jest fajnie, sympatycznie, bezproblemowo – zmiana perfecto. W końcu jestem „stary wyga” jeżdżę już… 2 tygodnie. Solarisem mknąłem i przecinałem powietrze niczym strzały z łuku Robin Hooda. Na przystanku Kosińskiego wizja końca zmiany powodowała samoistny uśmiech na twarzy. Lektor bezbłędnie i z dykcją wypowiada kolejną frazę z taśmy : „Następny przystanek Pamiątkowa….” – Pan Motorniczy hamuje, to już prawie euforia, jeszcze tylko skrzyżowanie, szpital,  trochę prostej i  będzie finisz. Nad głową w kabinie świetlny napis nie kłamie – DĘBIEC, blisko co raz bliżej… Nigdy bym nie pomyślał, że stan przejściowy z euforii do rozpaczy można pokonać z prędkością światła! Drzwi zamknięte, lusterka wzrokowo ogarnięte-na torowisku spokój, szczerze się do siebie jak „głupi do sera” i ruszam. Rozluźnienie pełne, kilka metrów za przystankiem, delikatnie, wolniutko przez zwrotnicę i już przednim członem tramwaju jestem na ulicy… Pamiątkowej! (pozdrowienia dla Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych). Jezusicku…..co ja zrobiłem!!! Ten jeden, jedyny dzisiaj raz, kiedy nie spojrzałem na ustawienie zwrotnicy… Spocony, tętno i praca serca na granicy zawału, próbuję się uspokoić i w tej beznadziejnej sytuacji coś wymyślić. Spoglądam do tyłu, tworzący się korek za załamaną pozostałą częścią tramwaju na ul.28 czerwca 1956r wymusza wjazd Solarisa w „nieznane rewiry”. Pośpiesznie uruchomiłem mikrofon w kabinie i skruszonym, pogrzebowym tonem wydukałem:

-Mili Państwo, nie zauważyłem przełożonej zwrotnicy na prawo, to będzie dla Państwa ostatni przystanek. Przepraszam to moja wina!

Otworzyłem drzwi. Wszyscy wysiedli, nikt z pasażerów opuszczających pojazd szynowy na mnie nie „wieszał psów”. Szczere wyznanie tak podziałało? Chwilę potem,dotarło do mnie, że to mój koniec w tej firmie, umowa 3 miesięczna, a tu taka wpadka!!!Przed oczami jak w kinie pojawia się już tylko napis końcowy w różnych językach: The End, Ende, Fine, Konec…

Madalińskiego, dawną zajezdnię pamiętam z odwiedzin z okazji imprez MPK związanych z imieninami patronki przewoźników– Św. Katarzyny. Stoję tym 40 tonowym kolosem i jedyne co przyszło mi mądrego do głowy to myśl, że skoro przejeżdżają Miłośnicy swoimi zabytkowymi wagonami typu N to może i ja przejadę? Po łuku na centymetry mijam furgon po wcześniejszym umniejszeniu jego przestrzeni o obszerne lusterko. Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki brama wjazdowa na teren zajezdni zaczyna automatycznie się przesuwać. Nawet nie zdążyłem wypowiedzieć – SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ, lub coś w tym stylu. Przejeżdżam przez zajezdnię bardzo wolno, przestraszony do granic możliwości, jak bym mógł to najlepiej wysiadłbym z niego i popchałbym tego Solara, żeby było bezpieczniej. Jeszcze na to wszystko co się wydarzyło potrzebne byłoby mi tu utknąć na wieki. To tylko jakieś 100 metrów ale wydawało mi się że minęły godziny zanim dojechałem do szlabanu wyjazdowego z „Madaliny”. Resztkami sił, skruszony i załamany podchodzę do kanciapy przy szlabanie. Słyszę odgłos otwieranej małej przesuwnej szybki. Następnie  potrzebowałem minut aby wydobywający się dym papierosowy z otwartego lufcika opadł niczym pył powulkaniczny. Przecierając załzawione oczodoły, machając jakbym przeganiał natrętną muchę próbowałem jak za mgłą dostrzec jegomościa. Po chwili wyłoniła się zza szyby uchachana do granic możliwości pucułowata buziuchna i mówi:

– Panie, wiele już tu widziałem, ale Solarisa jeszcze nie było.

Chciałem odpowiedzieć – Widzisz, mówisz masz, ale tylko machnąłem zrezygnowany ręką i ledwie stojąc poprosiłem o podniesienie szlabanu. Ubawiony SOLIDny Pan z Ochrony w swoim wygniecionym „kubraczku” na do widzenia jeszcze żarcikiem się we mnie wbił, jak śmiertelnik zaostrzoną osiką w serce wampira.

– Panie, tylko se Pan przełóż zwrotnice na prawo, bo na lewo to wskoczysz tym Cackiem na asfalt.

Informacja przyjęta, uszy oklapły, nos zwieszony na kwintę, już nie chciało mi się żyć…O uciętych torach na wysokości jezdni przy skręcie w lewo wiedziałem od dawna, bo mieszkam w tym fyrtlu. Wymuszonym do granic możliwości uśmiechem podziękowałem za poradę. W tej samej chwili usłyszałem dobiegający z pomieszczenia ochrony złowieszczo brzmiący refren znanej piosenki :

„ Ale to już było i nie wróci więcej

I choć tyle się zdarzyło ,To do przodu …..” ♫♫♫.

Ja pierdziele, w takiej chwili jeszcze Maryla Rodowicz mnie „pociesza”. To się nie dzieje… Szyba pośpiesznie się zamyka, kątem oka widzę jak papierosowy dym ponownie walczy o szczelinę wolności. Na wysokości Hetmańska/Głogowska i po konsultacjach z dyżurnym z Dębca, nawrotkę robię przejeżdżając przez zajezdnie Głogowska. Z radia słyszę spokojny i kojący sytuację głos:

– Ze spokojem, bez szaleństw wracaj na Dębiec, rezerwa została wysłana za ciebie już na trasę….

Zmiana dobiegła końca. Nikt mnie nie wyrzucił. Nadal pracuję. Tylko czuję się jakiś lżejszy po tym dniu a i dożywotni balayage też nie umknął mojej uwadze spoglądając w lustro …

Uświadamiamy sobie swoje błędy. Dociera do nas cały ten obciach, wstyd, to chwile kiedy chcielibyśmy zapaść się pod ziemie, schować się i nie wychylać z kryjówki. Modlić się, żeby szybko minęła zawierucha, być w ukryciu jak przestraszona mysz pod miotłą czekająca na wyrok. Chcesz całym sobą by dzisiaj się już skończyło, pragniesz jak najszybciej jutra, a najlepiej od razu żeby było pojutrze! Zapomnieć o wewnętrznym upokorzeniu, bólu i niemocy – straszne uczucie!

W naszej pracy przewozowej jak w każdej innej mamy prawo do błędów i pomyłek. To one w ostatecznym rozrachunku są podwalinami pod nasze przyszłe doświadczenie i fachowość. Takich jak powyższa lub innych podobnych historyjek rozgrywa się na naszych oczach każdego dnia mnóstwo. Czasami jesteśmy w epicentrum wydarzeń, czasami tylko z boku. Jednak za każdym razem błędy czegoś nas potrafią nauczyć. Stajemy się świadomi naszej nieomylności, a także tego, że są one częścią naszej codziennej pracy! Jak mawiali nasi dziadkowie: Nie myli się tylko ten, który nic nie robi! Święta racja! Nie zapominajmy także o tym, że przyjdzie i Twój „słabszy dzień”, gdyby czasami przeszło nam przez myśl pośmiać się z cudzego nieszczęścia. Staropolskie przysłowie najlepiej oddaje tą myśl : Raz na wozie, raz pod wozem. Wspierajmy się, aby czasami  błahostki w naszych głowach nie urosły do problemów wyższych niż Himalaje… Szukajmy swojego indywidualnego sposobu na pokonywanie tych słabszych momentów w naszej pracy.

Każdy z nas jest inny i inaczej reaguje, idealny model bezbłędnego motorniczego nie istnieje!

Akceptacja naszych słabości i wyciąganie sensownych wniosków z błędów na przyszłość to tyle i aż tyle z naszej strony co możemy zrobić…

DRYŃ, DRYŃ,

 NIE GADAMY,

NIE PISZEMY,

 RUSZAMY !!!

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
PIERNICZYMOTORNICZY
http://pierniczymotorniczy.pl/.epoznan.pl
RSSsend_message
Nazywam się Krzysztof Żukiewicz. Mieszkam i pracuję w Poznaniu.
Skoro trafiłeś na tego bloga to nieprzypadkowo. Lubisz tramwaje?
Ja także się z nimi zaprzyjaźniłem, mam nadzieję że na dłużej 🙂 .
Jako MOTORNICZY muszę gdzieś odreagować, dlatego przelewam nadmiar emocji na papier.
Być może czytając, inni się uśmiechną w wolnych chwilach od pracy, bo za sterem to już nam tak wcale nie do śmiechu…Gdy to mi nie pomaga, nie wystarcza, to wyskakuje z “mpkowskiego stroju” i biegnę niczym Tom Hanks z kultowego filmu Forrest Gump ;-). Wysiłek a w zamian pozytywne endorfiny to najlepsza odtrutka dla każdej stresogennej dziedziny pracy do której prowadzenie pojazdu szynowego na pewno się zalicza.

Jaki jest cel tego bloga?

Przybliżyć możliwie przystępnie, bez zbędnej napinki i w różnych “odcieniach” charakter naszej pracy.
“Efektem ubocznym” bloga jest pokazanie, że jesteśmy normalnymi ludźmi i jak wszyscy idziemy do pracy, a następnie pragniemy także wrócić do swoich domów uśmiechnięci jak większość przez nas przewożonych pasażerów 😀 .
Przeczytaj chociaż jeden z tych “wydumań”. Jeżeli nawet warga lub brew Tobie nie drgnie,
to szkoda czasu na czytanie kolejnych
POLECANE STRONY
www.pierniczymotorniczy.pl
ARCHIWUM WPISÓW
DREDZIARZOWI TEŻ WŁOSY DĘBA STAJĄ (30 wrz 2020)
DAMULA, LAKUMBA, DIGIDI I INNE TRAMWAJOWE POJĘCIA – ZAKLĘCIA / wpis z dnia 11 sierpnia 2020 (30 wrz 2020)
WORLD BLOOD DONOR DAY (15 cze 2020)
ŚLEDZIKI I BERMUDY Z OPASŁEGO SEGREGATORA (27 maj 2020)
HALUNY I ŻYCIOWY HORROR (2 kwi 2020)
TRZY W JEDNYM / wpis z dnia 3 marca 2020 (2 kwi 2020)
T ak K oleżanki K oledzy F itness / wpis z dnia 2 lutego 2020 (2 kwi 2020)
DWIE STRONY MEDALU / wpis z dnia 3 stycznia 2020 (2 kwi 2020)
OCH, KAROL / wpis z dnia 10 grudnia 2019 (2 kwi 2020)
JESIENNE TOROWISKO / wpis z dnia 30 października 2019 (2 kwi 2020)
KIM JEST MOTORNICZY? / wpis z dnia 9 października 2019 (2 kwi 2020)
POKIWKA / wpis z dnia 2 września 2019 (2 kwi 2020)
KURTYNA / wpis z dnia 4 sierpnia 2019 (2 kwi 2020)
WE ARE THE CHAMPIONS / wpis z dnia 25 lipca 2019 (2 kwi 2020)
NOCNE LINIE TRAMWAJOWE / wpis z dnia 17 czerwca 2019 (2 kwi 2020)
KIEROWCY Z INDII / wpis z dnia 1 maja 2019 (2 kwi 2020)
SALOON / wpis z dnia 19 kwietnia 2019 (2 kwi 2020)
KRYPTONIM “ELIMINATOR” / wpis z dnia 1 kwietnia 2019 (2 kwi 2020)
NASZA GAMMA LF 02 AC / wpis z dnia 16 marca 2019 (2 kwi 2020)
HISTORIA PEWNEJ REKLAMY / wpis z dnia 4 lutego 2019 (2 kwi 2020)
ZAWODOWA WOLNOŚĆ / wpis z dnia 11 stycznia 2019 (2 kwi 2020)
BLASZANE BĘBENKI / wpis z dnia 21 grudnia 2018 (2 kwi 2020)
TRAMWAJOWY *PAT / wpis z dnia 18 grudnia 2018 (2 kwi 2020)
JADĘ I OBSERWUJĘ / wpis z dnia 10 grudnia 2018 (2 kwi 2020)
MAGICZNA KSIĘGARNIA / wpis z dnia 27 listopada 2018 (2 kwi 2020)
NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ? ŻYJMY BEZ OGRANICZEŃ! / wpis z dnia 9 października 2018 (2 kwi 2020)
SAMO ŻYCIE / wpis z dnia 31 sierpnia 2018 (2 kwi 2020)
LANDARA NA SCENIE / wpis z dnia 26 lipca 2018 (2 kwi 2020)
PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH / wpis z dnia 18 czerwca 2018 (2 kwi 2020)
PRAPOCZĄTEK PIERNICZENIA / wpis z dnia 9 czerwca 2018 (2 kwi 2020)
BOMBOWE HISTORIE / wpis z dnia 23 maja 2018 (2 kwi 2020)
TORCIK Z JEDNĄ ŚWIECZKĄ / wpis z dnia 24 kwietnia 2018 (2 kwi 2020)
“KOSMICZNY” JASIU / wpis z dnia 4 kwietnia 2018 (2 kwi 2020)
WŁOSKIE TRAMWAJE W POZNANIU! / wpis z dnia 1 kwietnia 2018 (2 kwi 2020)
BLASKI I CIENIE – BLOGOWANIE / wpis z dnia 12 marca 2018 (2 kwi 2020)
TRAMWAJARKI WCZORAJ, TRAMWAJARKI DZISIAJ / wpis z dnia 7 marca 2018 (2 kwi 2020)
DZIEŃ KOBIET – WALENTYNKI ( do przerwy 0 : 1 ) / wpis z dnia 9 lutego 2018 (2 kwi 2020)
NA BAZARZE TRAMWAJARZE / wpis z dnia 5 lutego 2018 (2 kwi 2020)
DZWONEK BIMBAJARZA – KOSZMAR KIEROWCÓW / wpis z dnia 16 stycznia 2018 (2 kwi 2020)
UZALEŻNIENIA TRAMWAJARZA / wpis z dnia 10 stycznia 2018 (2 kwi 2020)
AZYMUT ZAJEZDNIA – NOCNE DO NABRZEŻA CUMOWANIE! / wpis z dnia 27 grudnia 2017 (2 kwi 2020)
NADZÓR W RUCHU / wpis z dnia 25 listopada 2017 (2 kwi 2020)
UŚMIECH MOTORNICZEGO – MIT CZY RZECZYWISTOŚĆ? / wpis z dnia 28 października 2017 (2 kwi 2020)
PRZESILENIE Z MOTORNICZYM W TLE / wpis z dnia 15 września 2017 (2 kwi 2020)
NIEWYPOWIEDZIANY BOHATER / wpis z dnia 17 sierpnia 2017 (2 kwi 2020)
BŁĘDNE KOŁO / wpis z dnia 7 lipca 2017 (2 kwi 2020)
MIĘSIĘCZNICA MŁODEGO MOTOROWEGO / wpis z dnia 13 czerwca 2017 (2 kwi 2020)